Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

Druga część przewodnika- tym razem Islandia wschodnia i południowa. Trafialiśmy tam na bardziej słoneczną pogodę, dojechaliśmy na sam kraniec fiordu, zobaczyliśmy z bliska lodowiec, poznaliśmy islandzkie zwyczaje dzięki hostce z couchsurfingu i nieuchronnie zbliżaliśmy do Reykjaviku, czyli naszego punktu wyjścia.

Na końcu wpisu znajdziecie też mapkę trasy oraz podliczenie kosztów wyjazdu.

DZIEŃ 8:

Dystans: 200 km

Od rana pada deszcz. Niestety nie przestaje ani z upływem czasu ani kolejnymi kilometrami…

Pół dnia spędzamy w aucie i na stacji paliw z kawą i ciasteczkami.  A potem nagle wychodzi słońce! To sprawia, że spędzamy jedno z najpiękniejszych popołudni i złotych godzin.

1. Hengifoss

To jedyna atrakcja tego dnia, ale uważam, że jest naprawdę warta przeżycia. OOkoło dwugodzinny spacer do Wodospadu Hengifoss. Trasa jest łatwa, a widoki przepiękne. Przypominały mi bardziej Toskanię niż Islandię, choć wokół były też surowe skały i górskie potoki.

Miejsce słynie z unikalnego ceglanego koloru skał od występujących tam związków żelaza. Tworzą one charakterystyczne czerwone pasy na szarych, skalistych skałach.

Pamiętajcie jednak o odpowiednim obuwiu. Zdarzają się błotniste i kamieniste fragmenty.

Spędzony czas: dwie- trzy godziny

Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

Nocleg:  Kemping w Egilsstadir (2000 ISK/osoba)

Jest połączony z punktem informacji, bardzo przyjemna atmosfera.

Plusy: Duża przestrzeń, zadaszona kuchnia ze stołami, duża pralnia, duża przestrzeń wspólna ze stolikami. Suszarki na ubrania!!! To jest luksus, bo bardzo się przydają po deszczowym dniu lub drobnym praniu. W islandzkim bagażu priorytetem jest czapka czy czekolada, a nie bielizna na każdy dzień ;). Duże toalety, wygodne prysznice. Blisko do jeziora, w którym podobno mieszka potwór ;).

Minusy: Właściwie nie ma, bardzo przyjemny kemping!

DZIEŃ 9:

Dystans: ok. 150 km

  1. Mjóifjörður.

Jeden z fiordów na wschodzie Islandii. Jechaliśmy na jego kraniec prawie dwie godziny. Nie da się opisać tej drogi słowami, ale podziwiam naszych kierowców, że dali radę, bo szutrowe serpentyny nad przepaściami zdawały się nie kończyć.

Pomimo długiej drogi, widoki zapierały dech w piersiach, a dreszcz emocji pozostanie w pamięci już do końca życia.

Po drodze jest jedno miasteczko i bardzo fotogeniczny wrak amerykańskiego statku. Oprócz tego pustka i owieczki- ignorantki leżące na drodze.

Na końcu fiordu znajduje się coś w rodzaju osady/ farmy oraz dwie latarnie morskie. Szczególnie urocza jest ta starsza- jedna z dwóch najstarszych na wyspie. Wieje solidny wiatr, ale widoki na otwarty ocean znów zachwycają. Dla takich przygód warto żyć!

Co ciekawe, zimą nie można tam w ogóle dojechać. Jedynym sposobem kontaktu ze światem dla tych kilkudziesięciu mieszkańców jest statek.

Spędzony czas: prawie pół dnia

Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

Nocleg: Couchsufring w miasteczku Reyðarfjörður.

To było nasze pierwsze doświadczenie z couchsurfingiem (mieszkanie u osób- hostów za darmo, celem jest głównie wymiana kulturowa).

Był to pobyt specyficzny, ale jednocześnie bardzo przyjemy i zaskakujący. Naszą hostką była Gulfina, młoda Islandka, samodzielnie wychowująca dwuletnią córeczkę. Mieliśmy okazję zobaczyć jak wygląda mieszkanie w islandzkim miasteczku, podejście do wychowywania dzieci i rytm dnia. Nasza hostka opowiedziała nam wiele o zwyczajach, stylu życia młodych ludzi, postawie wobec religii i magii.

W całej Islandii są tylko dwa kina, kilka dyskotek, niewiele knajpek czy miejsc, w których młodzi ludzie mogą się spotykać i zawiązywać nowe relacje. Dlatego większość znajomości ma swój początek w Internecie.

Islandczycy nie tyle wierzą w magię czy elfy, co są wierni pradawnym bogom i opowieściom o nich. Dzieci w szkołach uczą się staroislandzkiego pisma, a popularnym manifestem na bliskość tamtych czasów i współczesności są tatuaże przedstawiające napisy w tym alfabecie.

Duży problem jest z depresją, samotnością oraz opieką nad osobami starszymi. W całej Islandii jest mnóstwo opuszczonych gospodarstw i domów, po ludziach którzy albo umarli w samotności lub zostali przeniesieni do domów opieki, bo na przykład najbliższe domostwo było 40 minut drogi dalej…

DZIEŃ 10:

Dystans: prawie 360 km

 

  1. Miasteczko Djúpivogur

To portowa miejscowość znana z 34 rzeźb przedstawiających jaja islandzkich ptaków. My zatrzymaliśmy się tam na krótki przystanek i tankowanie auta. W centrum znajduje się malowniczy port i drewniane, kolorowe domki.

W dalszej drodze zatrzymywaliśmy się dwa razy- na zupełnie pustej i niemożliwie wietrznej czarnej plaży oraz na pustkowiu z widokiem na lodowiec! Już z drogi było widać jego jęzor. Chcieliśmy podejść bliżej, ale jednak odległość okazała się za daleka. W każdym razie zaliczyliśmy spacer przy pięknej pogodzie i cudnych widokach!

Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

     2. Jezioro Jökulsárlón i Lodowiec Vatnajökull

To był totalny hit tego dnia! Szafirowe niebo, pełne słońce i białe kry na lodowcowym jeziorze. Kilka lat temu były tam nawet kręcone sceny do Jamesa Bonda.

Niestety widać gołym okiem zmiany klimatyczne i ocieplenie planety. Kolejne duże kry trafiają do oceanu w bardzo szybkim tempie, a lodowiec zmniejsza się z każdym rokiem.

W każdym razie miejsce konieczne do odwiedzenia.  Lodowiec ten jest największym na Islandii!

W jeziorze pływają foczki, można przycupnąć na brzegu i cieszyć się islandzkim latem pośród lodowych odłamków.

Jedno z najlepszych popołudni wyjazdu!

Spędzony czas: 3 godziny (można nawet 30 minut, ale nam to miejsce się za bardzo spodobało, by od razu jechać dalej)

Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

Spędzony czas: dwie- trzy godziny

Nocleg: kemping w Sfinafell (1700 ISK)

Plusy: Przestronna, bardzo wygodna jadalnia z kilkunastoma stołami i stanowiskami kuchennymi. Oprócz tego suszarki na pranie i łazienki w jednym budynku. Ja bardzo dobrze wspominam też międzynarodową atmosferę, w której mieszały się zapachy potraw europejskich i arabskich, wokół nas byli Czesi zajadający pokaźne islandzkie Skyry, Hiszpanie grający w karty, Francuzi z winem i Arabowie (ale nie wiem z jakiego kraju) gotujący aromatyczną potrawkę z ciecierzycą.

Oprócz tego ładne otoczenie z widokiem na góry.

Minusy: Brak

DZIEŃ 11:

Dystans: 153 km

  1. Wodospad Skaftafell.

Dla mnie był to najgorszy dzień pobytu. Niestety czułam już zbliżające się przeziębienie, a do tego od rana padał deszcz. Tego dnia postanowiliśmy zobaczyć pobliski Wodospad Skaftafell, ale niestety 40 min podejścia do niego w deszczu sprawiło, że przemokliśmy do suchej nitki. Mój humor się wtedy dość mocno załamał, bo o ile przy znośnej pogodzie miejsce jest naprawdę urokliwe, o tyle w silnym deszczu nie ma z tego żadnej przyjemności. Tym bardziej jak w głowie masz perspektywę spania w namiocie i brak pewności, że ubrania będzie gdziekolwiek wysuszyć.

Wodospad znajduje się w Parku Narodowym. Przed wejściem na szlak mieści się dobrze zaopatrzony punkt informacji turystycznej i sklep z pamiątkami oraz mini sala kinowa.

Parking: 750 ISK

Spędzony czas: 2 godziny

Nocleg: Kemping w Vik (1750 ISK/osoba)

Na nocleg dotarliśmy już w połowie dnia. To był dzień pod znakiem “heavy rain”. Spędziliśmy go w jadalni z przeciekającym dachem, grając w gry i popijając zupki chińskie. Urzekła mnie znów atmosfera i ludzie. Para pijąca wino z plastikowych kubeczków, starsza Szwajcarka, która zaczęła zwiedzać świat, kiedy została samotna po śmierci męża i usamodzielnieniu się dzieci i wszyscy pozostali ludzie, którzy gotowali, śmiali się i rozmawiali wśród huku ulewy oraz kapiących na głowę kropli deszczu.

Przestało lać o 1 w nocy, 5 minut po rozbiciu namiotów.

Plusy: Nowiutkie toalety i łazienki, niestety w innym budynku niż jadalnia. Piękne otoczenie wokół, które ujrzeliśmy dopiero o poranku, kiedy zniknęła mgła i przestało padać.

Minusy: Dość przestarzała jadalnia z przeciekającym dachem, ale za to w oryginalnym kształcie. Brak kuchenek, tylko czajnik.

Po lewej jadalnia, po prawej sanitariaty.

 

DZIEŃ 12:

Dystans: 170km

1. Plaża Reynisfjara

Najbardziej znana czarna plaża Islandii. Wyróżniają ją bazaltowe kolumny i dwie wystające z wody skały. Oprócz tego niestety jest tam mnóstwo ludzi.

W ogóle musicie pamiętać, że na południu Islandii zawsze będzie więcej turystów niż na północy. Wynika to z faktu, że południe jest łatwiej dostępne z Reykjaviku i wiele ludzi przyjeżdża na Islandię jedynie na kilka dni, chcąc zwiedzić islandzkie atrakcje w pigułce, a te- od wodospadów i gejzerów po lawowe pola znajdują się w bliskich odległościach właśnie na południu.

Spędzony czas: pół godziny

Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

2. Wrak samolotu Dakota.

To amerykański samolot, który awaryjnie lądował na Islandii w 1973r. i już tam… pozostał. Obecnie jest bardzo turystycznym miejscem po środku niczego. Przy drodze znajduje się parking, z którego idzie się około 40 min. do wraku samolotu. Płaskie, kamieniste pustkowie z wydeptaną drogą. Wystarczy iść za turystami, a po dodarciu na miejsce czekać na okazję do zrobienia zdjęć “bez ludzi”.

Do wnętrza samolotu można wejść, a także wdrapać się na jego dach, choć to już jest mniej bezpieczne.

Być może miejsce ma fajny klimat, kiedy wokół nie przechadzają się turyści. Jak widzicie na zdjęciu, było z tym różnie.

Spędzony czas: 2 godziny

Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

A to piesio z pobliskiej wioski, który lubi turystów i przychodzi codziennie wyżebrać jedzonko.

3.  Wodospad Skogafoss

Z jednej strony mocno zatłoczone miejsce, ale z drugiej… Spójrzcie na tą tęczę! I fakt, że wodospad jest wręcz na wyciągnięcie ręki, nie za skałami, kilkadziesiąt metrów od barierki.

Spędzony czas: pół godziny

Bezpłatny parking z toaletami i mini knajpką

4. Wodospad Seljalanfoss

To był najbardziej oryginalny wodospad, który zapewniał każdemu dziecięcą radość!

Nie dość, że wokół były chyba 3 albo 4 tęcze, to każdy mógł przejść pod wodospadem! Bardzo polecam odwiedzić to miejsce. Obok znajduje się kolejny tego typu wodospad, tyle że mniej turystyczny.

Spędzony czas: godzina

Parking: 700 ISK

5. Basen Seljavallalaug.

Kolejne bardzo “instagramowe” miejsce Islandii. To opuszczony basen z lat 20-stych, który choć jest dość zaniedbany, zostaje często odwiedzany przez turystów ze względu na swój unikalny klimat. Znajduje się pośród gór porośniętych soczyście zielonym mchem, można dotrzeć do niego tylko na piechotę, idąc w górę rzeki wąską ścieżką, a potem kąpać się w naturalnie cieplutkiej wodzie, nawet jak temperatura powietrza nie zachęca do przebierania w kostium.

Miejsce rzeczywiście jest bardzo malownicze, mnie urzekło jego otoczenie. Skały wyglądały jak w krainie czarów!

Jednak sam basen z obślizgłym i brudnym dnem… Jakoś nie miałam ochoty korzystać.

Spędzony czas: 2 godziny

Nocleg: Kemping w Selfoss (1600 ISK osoba + 300 ISK namiot)

Przyjemny kemping z przytulną jadalnią na kilka stolików. Była kuchenka, czajnik, garnki i naczynia. Domowa atmosfera. Kemping jest połączony z drewnianymi domkami, fajna opcja jak nie śpicie w namiocie. Ładny ogródek, oczko wodne i odwiedzający nas króliczek.

DZIEŃ 13:

Dystans: 150 km

  1. Rzeka Reykjadalur- “dolina dymów”

To jest jedno z ciekawszych miejsc na południu Islandii. Trasa piesza rozpoczyna się na parkingu, skąd idzie się w górę rzeki ponad godzinę, aż do naturalnych term wśród gór!

Widoki po drodze, choć mam wrażenie, że powtarzam to przy większości atrakcji, zachwycają. Można podziwiać wysokie przełęcze, słuchać beczenia grupek owiec, mijać stadka koni, czuć zapach siarkowych źródeł, czasami iść na oślep od pary, która osłania wszystko wokół, dziwić się, że woda płynąca kilka metrów od nas ma ponad 100 stopni, a to wszystko wzdłuż prostego szlaku.

Na końcu (szlak biegnie dalej, ale większość ludzi dociera właśnie tu) czeka na was kąpielisko z drewnianą przebieralnią i pomostami. Woda jest gorrrrąca, ale nie ma przeciwwskazań do kąpieli! Kąpią się tu mali i duzi, wszystko za darmo i w przecudnych okolicznościach przyrody.

Ja dałam radę zamoczyć tylko nogi, bo mnie ta woda parzyła, ale byli tacy, którzy leżeli w niej ileś minut bez wychodzenia. W każdym razie warto spróbować!

Spędzony czas: 3-4 godziny

Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

2. Hveragerdi

To bardzo przyjemne miasteczko, w którym warto zrobić przerwę w zwiedzaniu naturalnych atrakcji. Jak większość islandzkich miasteczek jest malutkie i kolorowe,

Można tam znaleźć mini galerię z fajnym sklepem z pamiątkami i bardzo drogą lodziarnią.

3. Kleifarvatn

To całkiem spore jezioro otoczone górami, położone około 30 km od Reykjaviku. Według mnie to jedne z najpiękniejszych widoków. Cudowna gra cieni i chmur na surowych skałach. Żadne zdjęcie tak naprawdę tego nie oddaje.

Z drogi nr 42 widać mały parking po prawej stronie. Wokół są skały, po których można spacerować. Dość mocno wieje, ale turyści chyba tu nie docierają, a widoki na pewno nie zawiodą!

Super miejscówka.

Spędzony czas: ponad godzina

4. Krysuvik

Pola lawowe, jedne z kilku w tej okolicy. Są ładnie opisane, stworzono ścieżki spacerowe. Ciekawe miejsce, ale jeśli widziało się już jedno podobne, kolejne nie robi aż takiego wrażenia. Moim zdaniem fajniejsze pola lawowe znajdują się na północy kraju, ponieważ są bardziej “dziewicze”, a nie typowo turystyczne.

Jeśli chcecie je znaleźć, zajrzyjcie: tu.

Spędzony czas: do godziny

Islandia plan podróży na 14 dni- cz. II

Nocleg: Darmowy kemping Gata

Jedyny oficjalnie darmowy kemping, jaki znaleźliśmy. Można się tam poczuć jak na dzikim zachodzie! Są stare, zdezelowane auta, przyczepy, drogowskaz, luźna, zabawna atmosfera. Fajne miejsce, co więcej wyposażone w zadaszone toalety i umywalki oraz drewniane ławy. Nie ma prysznica. Są nawet do kupienia jajka, prawdopodobnie z pobliskiego gospodarstwa.

Oczywiście odsłonięta przestrzeń sprzyja silnym podmuchom wiatru, ale przy ładnej pogodzie, a na taką trafiliśmy wieczorem (rano już lało) jest to bardzo ładne i przyjemnie.

WiFi 50 km 😉

DZIEŃ 14:

Dystans: 70 km

Kolejnego dnia złapało nas załamanie pogody, więc po opuszczeniu kempingu odwiedziliśmy tylko kolejne pole lawowe, a potem pojechaliśmy do Reykjaviku. To był luźny dzień, przeznaczony na odpoczynek, ostatnie zakupy, gotowanie jajecznicy z islandzkich jajek, pakowanie, porządkowanie auta i tym podobne czynności.

Nocleg: Reykjavik Campsite (2160 ISK)

Pierwszy i ostatni nocleg spędzony na tym samym kempingu. Bardzo miło wspominam i polecam.

DZIEŃ 15:

Przed oddaniem auta i wyjazdem na lotnisko, ruszamy zwiedzać Reykjavik. Mi osobiście bardzo podoba się stolica Islandii, choć jest zupełnie niecodzienną stolicą, przypominającą raczej małe miasteczko.

Urzekły mnie kolorowe, drewniane domki i tęczowe kolory na ulicach. Islandia to bardzo tolerancyjny kraj, myślę, że Polska mogłaby się wiele od niej nauczyć.

Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda Reykjavik i jego główne atrakcje, bo oprócz drewnianych domków jest tam jeszcze kilka nowoczesnych budynków, to wpadajcie do tego wpisu, gdzie wszystko opisałam!

Wpis o Reykjaviku:

http://zyciewturkusie.pl/?p=2014

Małe podliczenie kosztów: 

Koszt paliwa na dwa tygodnie: prawie 53 000 ISK  (14oo zł)

Koszt wynajmu auta na dwa tygodnie: 105 000 ISK (ok. 2800 zł)

(Auto typu kombi, bez napędu 4×4)

Koszt 12 noclegów na kempingach na osobę: 19 600 ISK (530 zł)

Jedzenie: trudno oszacować, bo często płaciliśmy razem, każdy miał też część jedzenia z Polski

Jest drogo, tu kilka cen produktów spożywczych dla przykładu:

  • banan kg- 240 ISK (6,5 zł)
  • jogurt Skyr- 175 ISK (5,5 zł)
  • chleb tostowy- 270 ISK (ok. 7,5 zł)
  • ser żółty w plasterkach- 500 ISK (13 zł)

Woda z kranu jest tam zdatna do picia, ale lepiej pić zimną, bo nie śmierdzi siarką, pochodzi z innego źródła niż gorąca.

Pozostałe koszty:

  • sprzęt- namiot, ciepły śpiwór, mata, ciepłe ubrania (polecam wełnę merino), wodoszczelna kurtka, buty- najlepiej górskie, kuchenka, menażka, butle z gazem do kupienia na miejscu: 1800 ISK duża
  • bilety lotnicze plus najczęściej dodatkowy bagaż
  • ubezpieczenie

A na koniec mapka, która pokazuje opisywaną część trasy: