5 sekretnych miejsc w Lloret de Mar

Uwielbiam podróżować, ale nie wyobrażam sobie zamieszkania w innym kraju. Są miejsca, do których mogłabym ciągle powracać, ale takich, gdzie czuję się jak u siebie jest niewiele. Za granicą tylko jedno- Lloret de Mar


I to nie hotele, dyskoteki, hałas i tłum. To wąskie uliczki, które cichną w południe, to malutkie skwery, gdzie dzieci w kraciastych mundurkach grają w klasy, to przyjaźni ludzie, których spotykasz po drodze, to dystyngowane ogrody Clotyldy i rajskie widoki na klifowe wybrzeże… 

Takie jest Lloret, w którym czuję się jak u siebie, a teraz pokażę Wam pięć sekretnych miejsc, których nie zdradzą Wam przewodniki!


Najlepszą kawę znajdziesz…

w małej kawiarni “Comas” znajdującej się na parterze jednej z kamienic przy Placa de Paris. Tam zamiast turystów spotkasz starszą Hiszpankę, którą znają chyba wszyscy lokalni przechodnie, bo co druga osoba ją pozdrawiała… Pewnego sportowca, który odpoczywał tam codziennie o tej samej porze po treningu, mamy czekające aż ich dzieci skończą lekcje oraz eleganckiego Hiszpana w podeszłym wieku czytającego poranną gazetę na krzesełku przy barze. A oprócz tego napijesz się pysznej kawy, skosztujesz świeżej bagietki i wymienisz się uśmiechem z miłą obsługą.



Na rajską plażę trafisz…


mijając wejście do Ogrodów św. Clotyldy. Należy iść drogą pod górę, która biegnie wzdłuż ogrodzenia, po prawej stronie kompleksu. Następnie trzeba odbić w lewo i zejść piaszczystą dróżką w lesie sosnowym na plażę w zatoce. Jest malutka, kameralna i dzięki temu niezwykle malownicza. Od strony lądu widać ją jedynie z ogrodów. To prawdziwie sekretne miejsce!





Najlepsze owoce I warzywa znajdziesz…


idąc z Placa Paris ulicą Anselm Clave. Na rogu znajduje się niewielki i naznaczony czasem (na ladzie stoją starodawne wagi szalkowe), ale świetnie zaopatrzony w świeże warzywa i owoce spożywczak. Aż mi ślinka leci na wspomnienie tych moreli, czereśni i arbuzów… To miejsce ma prawdziwie południowy klimat!


Do Tossy trafisz pieszo…

idąc ośmiokilometrową trasą między złocistymi klifami wśród szumu turkusowych fal. Spacer momentami męczący, a trasa stroma, szczególnie dla osób z dziećmi, ale widoki i późniejsze zdjęcia… warte poświęceń! Początek trasy “pod” charakterystycznym zameczkiem.




Na plażę Fenals skrócisz drogę…



schodząc niepozornymi, wąskimi schodkami, które kryją się w oleandrach za hotelem “Samba”. Z ulicy należy skręcić w prawo. Ten skrót to dobry punkt widokowy i “plan zdjęciowy”. A jeśli lubicie dłuższe spacery to polecam także drogę okrężną na plażę Fenals w towarzystwie pięknych, południowych willi i rezydencji z basenami. Jak wygram w totka… 


Miłego odkrywania sekretów Lloret de Mar! Ktoś ma jakieś swoje ulubione miejsca w tym pięknym zakątku Costa Bravy?




Facebook
Facebook
Google+
http://zyciewturkusie.pl">
YouTube
Instagram