Dlaczego wszystkie parki powinny być takie, jak te w Nowym Jorku?

Nowy Jork większości ludzi kojarzy się tylko z wieżowcami, hałasem i tonami betonu. Rzeczywistość okazuje się jednak dużo bardziej zielona, bujna i przesycona aktywnościami! Teraz twierdzę, że wszystkie parki na świecie powinny funkcjonować tak, jak te w Nowym Jorku!

Jesteście ciekawi dlaczego? Pozwólcie, że wyjaśnię to na przykładach moich ulubionych nowojorskich parków!

Mapa parków zawartych w poście.

Union Square

Najlepiej wspominamy miejsca, które dostarczyły nam wielu emocji, często nowych.

Tak właśnie było u mnie z Union Square. Spędzałam w NY już trzeci albo czwarty dzień, zachwycałam się kolejnymi wieżowcami, placami, muzeami i Statuą Wolności, ale nie czułam “tego czegoś”…

Do momentu kiedy wysiadłam na stacji Union Square i od razu usłyszałam muzykę, a moje ciało ogarnęły pozytywne wibracje.

Bębny wyznaczały rytm moich kroków, mijałam ulicznych artystów, Latynoskę krojącą na rogu świeże mango, po które ustawiała się kolejka finansistów w garniturach. Na ławce obok usiadł pan przebrany za kobietę w balowej sukni, za mną dwa pieski radośnie witały kolejnego, który przyszedł do wydzielonej strefy dla psów.

Kiedy poszłam dalej, pozazdrościłam dzieciom placu zabaw, pokrytego pofałdowaną trawiastą nawierzchnią, z gumowymi konstrukcjami do wspinaczki i torami przeszkód. 

A na placu za parkiem… kurs tańca! Tańczyli wszyscy, nie tylko sami uczestnicy i instruktor otoczeni bramkami. Muzyka była tak skoczna, że sama zaczęłam powtarzać układ makareny na chodniku. 

Dla tych ciar na plecach do końca pobytu padało zdanie: “To gdzie jedziemy? Może Union Square?”

Dodam jeszcze, że w soboty na Union Square odbywa się kolorowy jarmark, pełen warzyw, owoców, kwiatów, przetworów i miodów! 

Madison Square

Madison Square jest nieco cichszy niż Union Square, choć ma podobny wygląd i układ. Nie brakuje w nim, jak w każdym nowojorskim parku, idealnie przyciętej trawy, na której można rozłożyć koc i w cieniu drzew odpocząć od upału.

Park jest też mocno związany ze sztuką, w czasie mojego pobytu odbywała się na przykład plenerowa wystawa przestrzennych rzeźb.

Ale przede wszystkim to park z widokiem na jedne z najbardziej charakterystycznych nowojorskich wieżowców- Flatiron Building, który w przekroju ma kształt trójkąta (podobno ludzie widząc go po raz pierwszy bali się, że runie im prosto na głowy) oraz Empire State Building, którego nie muszę chyba przedstawiać. 

City Hall Park

To mały skwer przylegający do dużo bardziej okazałego Ratusza City Hall. Jego powierzchnia jest na tyle mała, że ucieczka od hałasu ulicy staje się nierealna, ja jednak chciałam wam pokazać urocze instalacje w kształcie palm wykonane z… kuchennych durszlaków w różnych kolorach! Tak, w Nowym Jorku sztuka nie jedno ma imię!

Washington Square Park

Jego charakterystycznym punktem jest pokaźnych rozmiarów łuk triumfalny. Przed nim mieści się równie okazała fontanna- miejsce spotkań i ulubiona dziecięca atrakcja. Za nią można natomiast posłuchać muzyki na żywo, najczęściej jazzu. Uliczni artyści upodobali sobie to miejsce tak samo mocno jak turyści i mieszkańcy.

W przeciwległym końcu rozstawione są za to stoły do gry w szachy. Podobno rozgrywki odbywają na bardzo wysokim poziomie.

Park leży w bardzo malowniczej dzielnicy Greenwich Village, otaczają go budynki Uniwersytetu Nowojorskiego.

Tu także nie brakuje świetnego placu zabaw, przypominające nieco mini pole golfowe!

Columbus Park

To jeden z parków położonych w Chinatown. Jest bardzo specyficzny, bo wygląda jak park należący do ośrodka spokojnej starości na chińskich obywateli. Trafiłam tu zupełnie przypadkiem, ale polecam odwiedziny.

Zamiast typowych ławek stoi tam więcej ław ze stołami, przy których Chińczycy w podeszłym wieku spotykają się by pograć w karty, szachy i inne gry, których jako Europejka rozpoznać nie mogłam. (Może jak kiedyś odwiedzę Chiny bardziej rozjaśni mi się w głowie 🙂 ) Oczywiście park jest publiczny, więc zwykły przechodzień może tu przyjść w każdej chwili. Chińczycy są tak pochłonięci sobą i grą, że nawet nie zwrócą na was uwagi.

Jefferson Market Garden

To pierwszy park utrzymywany przez lokalną społeczność, jaki spotkałam. Byłam w szoku, jak pięknie mogą dbać o skrawek zieleni sąsiedzi z okolicznych kamienic. 

W Nowym Jorku, gdzie każdy metr kwadratowy trawy jest na wagę złota, bardzo popularna stała się idea ogródków projektowanych, uprawianych i utrzymywanych przez lokalną społeczność. 

Każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju. W jednym znajdziemy oryginalne rzeźby, mural na murze, w kolejnym miejsca do sąsiedzkiej integracji przy grillu lub zaciszne siedziska do czytania książek po pracy.

Jednak ten park w West Village całkowicie skradł moje serce. Był pięknie zaprojektowany i utrzymany. Nie wiem, jakim cudem trawnik w połowie sierpnia, kiedy temperatury przekraczają 30 stopni był tak soczyście zielony! Prawdopodobnie odpowiada za to wilgotny nowojorski klimat.

Prawie wszystkie te parki są w określonych godzinach otwarte dla każdego. W niektórych z nich można zostawić dobrowolną dotację na ich dalsze utrzymanie.

Battery Park

Polecam odwiedzić ten park o zachodzie słońca. Wtedy wygląda tak urokliwie, że nie chce się z niego wychodzić. 

Battery Park leży na samym koniuszku Manhattanu. Jest malutki, dzięki czemu jego naturalnym tłem oprócz warstwy drzew i latarni jest tafla wody. To robi bardzo ciekawe wrażenie. Przy brzegu cumują żaglowce, a w oddali można dostrzec Statuę Wolności. To chyba jedyny park, w którym siedząc na ławce można oglądać Panią Wolność jak na dłoni. 

Z parkiem graniczą dwa ważne punkty, a właściwie przystanie. Z jednej nich odpływa darmowy prom na Staten Island. Z drugiej statki na Ellis Island i Statuę Wolności.

W parku znajduje się także nieco futurystyczna karuzela. Za 5 dolarów możemy dosiąść ogromnej ryby lub innego podwodnego stworzenia, aby w grze świateł i muzyki odbyć rundę jak z innego świata!

East River State Park

Odwiedziłam to miejsce przypadkiem, w trakcie spaceru po Williamsburgu. I całe szczęście, bo to miejsce, którego naprawdę nie warto omijać. Nie ma tam turystów! To ważne, szczególnie kiedy chcecie mieć panoramę Manhattanu tylko dla siebie! Pięknie widać stamtąd Empire State Building i Williamsburg Bridge.

A co więcej ten malutki park leży nad samą wodą, więc nawet w upalny dzień czuć tak przyjemny wiaterek. Idealny na odpoczynek po zwiedzaniu Williamsburga.

Brooklyn Bridge Park

Tam już nie będzie tak nieturystycznie, ale równie malowniczo, bo do panoramy Manhattanu dołącza jeszcze Most Brookliński. 

W parku znajduje się drewniana promenada, lody, lemoniada oraz duża połać trawy do społecznych aktywności na świeżym powietrzu, na przykład zbiorowej jogi.

A takie są z niego widoki: 

Sara D. Roosevelt Park

To kolejny park w Chinatown. Jest długi, wąski i chyba najbrudniejszy, jaki odwiedziłam w Nowym Jorku… Na jego północnym krańcu znajduje się jednak coś, dla czego warto tu przyjść. Przynajmniej ja tak uważałam i nie żałuję. O poranku starsi Chińczycy zawieszają tam klatki z ptakami. Pupile zażywają świeżego powietrza, a ich właściciele oddają się ożywionym pogawędkom.

High Line

To jeden z bardziej oryginalnych nowojorskich parków. Powstał dzięki determinacji i twórczej idei kilku nowojorczyków. Rozciąga się na dawnych  przemysłowych torach kolejowych zawieszonych 9m nad ziemią. Jest wąski, ale pięknie zaprojektowany, ma ponad 2 km długości.

Wejścia znajdują się w kilku punktach, są darmowe. Jeśli nie chcecie koniecznie przechodzić całej trasy, ale jedynie zobaczyć park na żywo, polecam zacząć od wejścia przy Chelsea Marker, gdzie przy okazji można zjeść coś dobrego, a skończyć przy Muzeum Whitney- to muzeum sztuki nowoczesnej, z którego rozpościera się widok na Manhattan.

Ogród Botaniczny na Brooklinie i Prospect Park

Jeśli jesteście na Brooklinie, polecam odwiedzić te miejsca. Jeśli nie, to przygotujcie się na troszkę trudny i dłuższy dojazd.

Ogród Botaniczny złożony jest z kilku stref, w piątki, w godzinach przedpołudniowych wszystkie strefy są darmowe.

Można zobaczyć ogród warzywny uprawiany przez dzieci (ale o nim więcej w kolejnym wpisie), ogródek odkryć, skalniak, zielnik, palmiarnię, liczne oczka wodne i drzewiaste aleje.

Najbardziej spodobał mi się pomysł “ogródka odkryć”. To miejsce przeznaczone dla rodzin z dziećmi. Mali odkrywcy poznają tam nazwy różnych roślin, kształt ich nasion, sposób uprawy.

Jest wiele instalacji, które poprzez zabawę pokazują warstwy gleby, rozwój danej rośliny od nasionka aż do owocu, zmienność pór roku, ogrodowe zwierzątka i wiele innych ciekawych rzeczy, którymi sama miałam ochotę się pobawić.

Widać było, że zarówno rodzice jak i dzieciaki świetnie się tam czuły!

parki Nowego Jorku

Wspomniałam o tylu parkach, a nie zawarłam ani słowa o największej sławie- Central Parku. On zasługuje po prostu na osobny wpis, tak jak na jego zwiedzanie zasługuje poświecenie całego dnia. Już niedługo pokażę go z perspektywy rowerowego siodełka!

Przed wyjazdem do Nowego Jorku moje plany związane z parkami ograniczały się tylko do leżenia na trawie w Central Parku. Teraz marzę o tym, żeby powrócić do Union Square i po prostu poczuć Nowy Jork w postaci gęsiej skórki!

Osobne strefy dla dzieci i psów, klimatyczne kawiarenki, pikniki, muzyka, miejskie aktywności, widoki, karuzele, fontanny, bujna roślinność, edukacja połączona z zabawą, twórcze pomysły, nowatorskie idee, sztuka dla każdego, oryginalność i możliwość oddechu od ulicznego zgiełku- to właśnie największe plusy nowojorskich parków!




Facebook
Facebook
Google+
http://zyciewturkusie.pl">
YouTube
Instagram